Promocje:  Graj w turniejach HeadHunter z pulą 10,000 EUR za jedyne 3 EUR!

Poker online - jak zacząć?

Menu Poker1

Klub Gracza
Klub Gracza ParadisePoker

Do €1.800 miesięcznie
i mnóstwo gadżetów
w sklepie Paradise
Sprawdź jakie korzyści daje Klub Gracza

Najczęściej szukane

Relacja Górala z EPT Baden

W ostatnim turnieju cyklu European Poker Tour w Baden wystąpił Góral - zawodnik reprezentujący Paradise Poker. Po niezwykle udanym czerwcowym wypadzie do Wiednia wszyscy mieliśmy nadzieję, że i tym razem austriackie stoły pokerowe okażą się przyjazne dla Górala. Było jednak trochę inaczej i o tym opowie już sam Góral.

Witam,

Zapraszam do przeczytania raportu z turnieju IV serii European Poker Tour (EPT) w Baden w dniach 7-10 października 2007 roku.

W porównaniu do III serii wpisowe do turnieju zostało podwyższone do 8 tysięcy EUR co zapewne spowodowało spadek liczby graczy do 282 graczy. Tym razem dzień pierwszy nie został podzielony i od razu wszyscy gracze zasiedli do gry. Po sześciu poziomach, ci którzy zachowali jeszcze żetony kwalifikowali się do drugiego dnia, w którym zostało wyłonionych najlepszych 40 graczy. Trzeciego dnia liczba graczy została zredukowana do finałowego stołu, który został rozegrany czwartego dnia. Za pierwsze miejsce było około 670 tysięcy EUR a za 24 (ostatnie płatne) 12 tysięcy EUR.

Zaczynaliśmy z 10000 żetonów i blindami 25/50, każdy poziom (level) trwał godzinę. Pierwszego dnia na początku było 9 graczy przy stoliku. Od drugiego dnia gra odbywała się po 8 graczy na jeden stolik.

Niestety tym razem karta nie okazała się zbyt łaskawa i pomimo obiecującego początku zakończyłem turniej na 109 miejscu w połowie drugiego dnia. A jak to się stało opisane jest poniżej.

Raport to opis wszystkich kluczowych oraz niektórych pozostałych rąk turnieju wraz z komentarzem. Będę podawał numer omawianej ręki, poziom, rękę (przy czym „s” oznacza suited czyli w kolorze), pozycję (UTG – Under The Gun czyli pierwsza pozycja po blindzie, EP - Early Position, czyli wczesna pozycja, MP czyli Middle Position, LP – Late Position, Button – Pozycja rozdającego, SB i BB) oraz liczbę żetonów przed rozdaniem.

Ręka 1: Level 2. 50/100. 44 EP. 8500.

Po jednym levelu i paru rękach bez trafienia flopa i historii dostaje 44 z EP. Po prawej siedzi strasznie agresywny Niemiec polskiego pochodzenia. Widać, że przyjechał się pobawić i nie gra najlepiej. Lubi blefować, zagrywać dwa razy więcej niż pula itd... Podbija do 400, wiem, że jak trafie seta to są duże szanse wyciągnąć od niego sporo żetonów, dlatego decyduje się na sprawdzenie. Wchodzi jeszcze jeden gracz i dealer pokazuje flopa, już pierwsza karta jaką widzę to czwórka i zaczynam się cieszyć, niestety minusem jest fakt, że pozostałe dwie karty (as i walet) też są w tym samym kolorze. No cóż, będzie ciekawie... Na potwierdzenie moich myśli Niemiec zagrywa... za 2500 (czyli 2 razy pule). Lol, hmmm, co ma? Ax, w tym x w kolorze, kolor mało prawdopodobny, może wyższy set ale mam nadzieję, że nie. Decyduję się zagrać ostro i przebijam do 6 tysięcy zostawiając sobie już niewiele i mam nadzieje na pas przeciwnika. Niestety otrzymuje „Insta allin” i muszę już dopłacić mając nadzieję, że Niemiec nie pokaże wyższego seta. Jakie jest moje zdziwienie gdy on odwraca AK... BEZ pika! No cóż gg, ale zaraz zaraz, na turn przychodzi dama i już robi się gorzej bo pechowa dziesiątka wywali mnie z turnieju! Na szczęście river jest łaskawy i podwajam do 17500.

Ręka 2: Level 3. 75/150. JJ Button. 19000.

Zbieram kilka małych pulek i wskakuje na 19k. Niestety od tej chwili coś się zacina i karty się nie układają. Zaczyna się od tej ręki, dostaję JJ na buttonie, na SB siedzi duński pro (pokergirl1 w sieci) a na BB Surinder Sunar, hinduskiego pochodzenia angielski bardzo dobry pro, który okazuje się moją zmorą... W tej chwili ma 1500 i jest na krawędzi odpadnięcia. Wybieram wielkość podbicia tak, aby wyglądało, że spasuje po jego podbiciu, czyli 400. Jeśli on podbije do 1500 to wiadomo, że nie sprawdzę z niczym. Innymi słowy chcę go sprowokować do zagrania allina bo mam dobrą rękę. Niestety hindus pokazuje AA! Już witam się z żetonami po flopie Jxx ale na turn przychodzi kolejny As i muszę oddać pulę a przeciwnik pozostaje w grze. 17500.

Ręka 3: Level 4. 100/200. K9 Cutoff. 17000.

Długo nic nie gram więc postanawiam podbić z Cutoffa z K9. Sprawdza Sunar mający 2300 oraz BB. Na stół wykrywa się KQQ, przeciwnicy czekają, tak samo ja obawiając się pułapki. Na turn przychodzi 8 i oni dalej czekają, więc tym razem zagrywam za 1000. Sunar myśli i myśli, w końcu robi allina za 1700 a BB pasuje. Muszę już dołożyc 700 i okazuje się, że Sunar ma KJ. Niestety przegrywam do niego kolejną pulę. 14700.

Ręka 4: Level 4. 100/200. T8 Cutoff. 13000.

W tej ręce popełniam błąd i oddaje kolejne żetony. Wszyscy pasują a starszy Pan z SB dokłada (Niemiec już odpadł). Ja czekam i oglądamy flop 842. SB zagrywa za 400 a ja zamiast podbić tylko dokładam. Na turn przychodzi kolejna 4 i SB zagrywa za 800, coś mi mówi, że trafił trzecią czwórkę ale zamiast uwierzyć swojemu „readowi” dokładam. River to dama i przeciwnik zagrywa za 1500 do puli 3000. Tutaj już zupełnie dziwnie, licząc na split lub nawet nie wiem na co dokładam a przeciwnik pokazuje 47... 10000.

Ręka 5: Level 5. 150/300. AJ Cutoff. 10000.

Nie dostaje nic ciekawego przez długi czas. W końcu przychodzi AJ na Cutoff i podbijam do 900. Zostaję przebity przez Sunara, który zagrywa allina za 4000. Do tej pory hindus zawsze pokazywał dobre ręce i zawsze długo myślał nad decyzją. W tej ręce zrobił allina natychmiast co dało mi do myślenia, normalnie pewnie bym spasował tą rękę dość szybko, ale tym razem coś mi mówiło, że jestem lepszy. Po paru minutach namysłu decyduję się sprawdzić i okazuje się, że miałem racje. Sunar pokazuje A9! Niestety moja passa nie wygrywania z lepszymi rękami (rozpoczęta już w Polsce zarówno na stołach jak i w turniejach) ciągnie się gdy na stół przychodzi Q558 i... 5. Mamy podział :( i Sunar, który już dwa razy był na widelcu ratuje się na river a potem dochodzi aż do późnej fazy trzeciego dnia...

Dzień drugi

Dzień drugi zaczynam przy nowym stoliku. Po prawej siedzi zwycięzca jednego z EPT w poprzednich sezonach John Shipley a po jego prawej ręce dobrze znany Polakom Theo Jorgensen, finalista WSOPE oraz EPT. Oni dwaj oraz grający luźno Hiszpan trzy miejsca na prawo mają po 20-30 tysięcy. Pozostali tyle co ja więc moje ewentualne steale będą dla nich groźne co jest dobrą sytuacją.

Ręka 6. Level 7. 300/600, QQ MP, 8000

Po 10 spasowanych rękach (były tak słabe, że nawet nie nadawały się na steal :) ) dostaję QQ i podbijam do 1700, niestety pomimo zastanowienia przez kilku graczy nie dostaję akcji i wygrywam tylko blindy.

Ręka 7. Level 7. 300/600, AA BB, 7000

Dwa okrążenia gry bez karty. Hiszpan podbija do 1800 (grał co 2 rękę w przeciwieństwie do innych ostrożnych graczy ale robił błędy, np. czekał pierwszy będąc na pozycji, potem chciał spasować ale przebił i spasował do reraise :) i był czytelny jak książka, ciekawe skąd miał tyle żetonów?) i zostaje przebity przez Theo do 4500. Podnoszę pierwszą kartę i widzę Asa, no „comeon” niech drugi będzie chociaż król to zrobię push :). Wow, drugi As, no nareszcie coś. Nie zagrywam allina od razu tylko myślę dość długo aby sprowokować Hiszpana do dołożenia. Niestety Hiszpan znów kradł i szybko spasował. Theo dokłada bo ma oddsy ale mina też nie tęga, Q9s. Trafiam fula po flopie A55 i podwajam stan swoich żetonów.

Ręka 8. Level 7. 300/600, A2 SB, 15000

Przenosi mnie do nowego stolika gdzie naprzeciwko siedzi Luca Pagano. Dziwny koleś na Buttonie tylko limpuje (sic!!!) więc i ja dokładam z SB. Flop A45, ja check, BB check a Button zagrywa za pół pota. Robię check raise i button pasuje.

Ręka 9. Level 7. 300/600, KQ LP, 17000

Pagano na BB a ja dostaje KQ off, postanawiam podbić i wszyscy pasują.

Ręka 10. Level 7. 300/600, KQ LP, 17000

Dokładnie jedno okrążenie potem dokładnie taka sama sytuacja. Tym razem SB bez pozycji dokłada i betuje 2500 przy flopie T62 rainbow. Stawiam go na średnią parkę i zastanawiam czy po moim przybiciu spasuje uznając, że mam overparę. Mimo wszystko nie decyduję się na takie zagranie i oddaję pulę.

Ręka 11. Level 7. 300/600, KJs SB, 14000

Ostatnia ręka w przy tych blindach. Na BB siedzi Australijczyk sporo gadający z Pagano, wygląda na solidnego agresywnego gracza, który bez ręki nie będzie grał dużej puli natomiast pewnie podbije jeśli tylko jako jedyny dołożę z SB. Jeszcze przed ręką postanawiam, że w przypadku takiego rozwoju sytuacji zrobię call/reraise z każdą rozsądną ręką. Dziwnym trafem (i na moje nieszczęście) tak się właśnie dzieje. Dostaję KJs i sprawdzam z zamiarem przebicia. Mój plan idzie jak po maśle (lol) gdy Australijczyk bierze do ręki dwa tysiące z zamiarem przebicia, ostatecznie odkłada jeden tysiąc i bierze osiemset przebijając łącznie do 1.8k. Czy to obniżenie wielkości raise powinno dać mi do myślenia? Możliwe, no ale człowiek uczy się na błędach. Postanawiam zrealizować swój chytry (!!!) plan i przebijam o 5 tysięcy w górę, tak abym był commited i musiał już dorzucić resztę (czytaj: „Australijczyku spasuj” :) ). Czekam na żetoniki po pasie BB a tu niespodziewanie spada na mnie grom w formie „I am allin” :D. No cóż chyba się nadziałem, oddsy i tak mam więc sprawdzam... Co widzę? Hahahahahaha AA, no niezłe zakończenie mojego super chytrego ekstra mega ultra plus planu... :(. Flop daje mi niezłą zachętę bo odkrywają się dwie karty w moim kolorku w tym dama, na turn wpada 9 nie w kolor więc łapie dodatkowe outy na strita. Niestety blank na river kończy mój udział w EPT Baden... buuuu a miało być tak pięknie :).

Mogłem zagrać lepiej? Pewnie tak, ale nikt jeszcze nie wygrał dużego turnieju bez paru odważnych zagrań i szczęśliwych rozdań. Mi się tym razem nie udało ale mam nadzieję, że będą jeszcze dobre okazje aby im się z nawiązką zrewanżować :).

Za wszelkie uwagi i komentarze dotyczące tego raportu będę wdzięczny. To tyle, pozdrawiam.

Góral

Wasze komentarze:

Zasady dyskusji: Ÿ

w rece 11 dla mnie easy fold po reraise,k,j to nie reka na sprawdzenie,na co go obstawiales?

k - 2007-10-16 21:54

Pot Odds 1:3 czyli 25% potrzebuje, z jego zakresem mam tyle bez problemow

Goral - 2007-10-17 00:19

dla mnie mimo wszystko fold,nie gram sama matematyka

k - 2007-10-17 11:40

Wielkosc mojego reraise byl dokladnie tak zaplanowany aby sprawdzic jego ewentualnego allina. Matematyka sie przydaje bo w dlugim terminie to ona decyduje o wynikach. Co innego gdyby blindy byly 10/20 ale tutaj czas sie konczyl i wole miec shot z oddsami na 30k niz zostac z 7k i czekac na cud.

Goral - 2007-10-17 15:10

Matematyka w długim okresie czasu decyduje wprawdzie o wynikach, tyle że ta turniejowa jest inna. Klasyczne pot odds, w tym implied odds, są w tle. Nadrzędne jest coś, co mozna byłoby nazwać “turniejowym implied odds”. Idzie przecież ostatecznie nie tyle o wygranie tego jedynego rozdania, co całego turnieju. Oczywiście turniej wygrywa się wygrywając poszczególne rozdania, ale ryzyko musi byc inaczej skalkulowane. Załózmy, że na 1000 rozdań stolikowych mamy 3-krotną utratę buy-ina i jego 7-krotne podwojenie. Mozna stracić buy-in’a, i tak długofalowo wygrywając. W turnieju na 1000 rozdań – jeżeli chcesz wygrać – nie możesz utracić “buy-in’a” – wszystkich żetonów – (ew. dopiero przy stole finałowym). Harrington jest super, ale po przeczytaniu i przetrawieniu trzeba go odrzucić. Pozdrawiam.

romat - 2007-10-17 17:21

Tak, ale zauwaz, ze tabela wyplat jest tak skonstruowana, ze najwieksza kasa jest za FT a tak naprawde za top 3. Grajac sciane ciezko jest dojsc do FT, dlatego nowi najlepsi gracze online graja tak agresywnie (Annette 15 najlepszym przykladem). Oczwiscie sytuacje marginalengo EV+ na poczatku turnieju (typu 55/45) sa do odrzucenia bo mozna uzyskac lepsze mozliwosci potem. W mojej sytuacji byla to juz mocno zaawansowana faza. W przypadku spasowania musze dosc szybko znow 2 razy sie podwoic wiec zdecydowalem zagrac agresywnie.

Goral - 2007-10-17 17:56

Oczywiście nie podważam Twojej decyzji tam przy stole. Taka sytuacja, kompleksowa, także psychologiczna. Sam pewnie odpadłbym dużo wczesniej. Sądzę tylko, że przywołanie samej matematyki na świadka (dla uzasadnienia tego ruchu)jest pewnym uproszczeniem. Matematyka działa tak, jak powinna, ale w bardzo długim okresie czasu. Krótkofalowo gra toczy się nie tyle na średnich prawdopodobieństwach, co raczej na fluktuacjach – odstępstwach od tych średnich. Dlatego nie do końca przemawia do mnie Twoje uzasadnienie; nie wypowiadam się na temat Twojej decyzji, lecz na temat sposobu jej wyjasnienia w poprzednim (nie tym ostatnim) poście. Ten ostatni przyjmuję w całosci. Pozdrawiam.

romat - 2007-10-17 18:41

Świetna dyskusja. Sam się nieraz nad tym zastanawiałem – jak się mają oddsy w niektórych granicznych sytuacjach w turniejach i bardziej właśnie przemawia do mnie zdanie romata. Matematyka w turniejach czasami powinna zejść na dalszy plan, co innego w grach stolikowych. Bodajże Huck Seed ostatnio mówił, że niekiedy pasuje ręce w niezbyt zaawansowanej fazie turnieju pomimo, że jest umiarkowanym faworytem.

Bleight - 2007-10-19 13:02

Gdzie popełniłem błąd w poniższym przykładzie? Niewiarygodne, ale miałem w środkowej fazie pewnego turnieju trzy razy!!! pod rząd AA. Dwa razy się podwoiłem, a za trzecim razem straciłem wszystko, gdy w preflopie doprowadziłem do all-in z big-stackiem i pobiła mnie trójka QQQ (dwie damy na flopie, oponent miał KQs). Niby wszystko w porządku, zdarza się. Czy jednak nie powinienem być ostrożniejszy i przy trzecim już AA wyczuć dużą fluktuację, zwietrzyć zagrożenie dla całego turnieju i zagrać spokojniej, tym bardziej, że miałem już dużo powyżej średniej i gdyby AA nie przyszedł po raz trzeci, pewnie bez problemu dostałbym się przynajmniej do strefy płatności? Gdy każde rozdanie turniejowe rozpatrzeć oddzielnie, to oddsy uprawniały mnie do takiej gry. Jednakże to one i moje mechaniczne zawierzenie matematyce spowodowały wypadnięcie z turnieju. Moje “turniejowe implied odds” (jak je jednak obliczyć?) nie były sprzyjające – postawiłem cały dobrze rozwijający się w tym momencie turniej na szali – powiedzmy – 86% (oponent mógł mieć np. AK-Q, KK-JJ, itp.). To była środkowa faza turnieju, a i tak wiadomo, że wszystko rozstrzyga się przy stole finałowym na poziomie wysokich blindów i stacków i ta moja ewentualna wygrana i tak nie byłaby zbyt okazała w odniesieniu nawet do blindów na stole finałowym.
Wracając do pytania postawionego na poczatku: mógłbym powiedzieć, że nie popełniłem błędu. Ale jednak przegrałem w sytuacji, gdy mogło być tak pięknie. Mógłbym użyć słowa – wytrychu – bad bit. Ale może można było do niego nie dopuścić? Klasyczna, stolikowa teoria pot odds chyba jednak tego nie umożliwia? Pozdrawiam.

romat - 2007-10-19 19:03

Hehe, w skrocie skarzysz sie, ze doprowadziles w turnieju do allina pre flop majac AA, a ze dwa poprzednie razy wygrales to moze to byl blad…? No wiesz, to tak jak bys gral w rulteke na czerwone bo czarne bylo 10 razy z rzedu i teraz prawdopodobienstwo czerwonego jest wyzsze… Prosze bez takich bo namieszasz w glowie poczatkujacym niewinnym graczom :)

Goral - 2007-10-19 23:21

Oczywiście przykład był skrajny. Prawdopodobieństwo ręki AA trzy razy z rzędu to – jeżeli dobrze policzyłem – ok. jedna dziesięciomilionowa (do “końca świata” nic takiego pewnie już mi się nie zdarzy). Z trzecią z kolei ręką AA robiłem wszystko, by big-stacka sprowokować do all-in’a. Ponieważ widział moje poprzednie dwa AA, nie było to trudne – po moim raise wysokości ok. 1/3 jego stacka przyjął pewnie, że blefuję. Wtedy na myśl mi nie przyszło, że można byłoby z taką ręka położyć uszy po sobie. Dzisiaj zresztą też tak myślę. Z punktu widzenia matematyki każde rozdanie jest niezależne i równie dobrze mogłem wypaśc z turnieju już za pierwszym razem. Mozna powiedziec, że taki właśnie jest poker. Jednakże problem jest głębszy: czy – w środkowej fazie turnieju – mając stack rzędu np. 2,5 średniej w danym momencie i będąc w zielonej strefie (M 20) grać bardziej tight czy loose? Harrington zaleca grę bardziej tight. Fergusson twierdzi, że masz wtedy relatywnie tańsze żetony i powinieneś to wykorzystać poluźniajac grę. Czy istnieje złoty środek, nie będący ani klasyczną grą tight, ani loose, jako zdefiniowanymi dla gry stolikowej? Powiedzmy, że idzie o dotarcie do stołu finałowego z przynajmniej średnią. Jak to wszystko wyważyć? Jak zdefiniować “turniejowe implied odds”, by zapanować w turnieju nad odruchowymi, często głupimi i niepotrzebnymi zagraniami, choć matematycznie uzasadnionymi, lecz ostatecznie szkodliwymi z punktu widzenia celu, którym jest np. osiągnięcie FT ze średnią?
Dzięki za rozmowę – znacznie wykroczyłem poza tematykę Twojego występu w Baden. Nie będę więc dalej się tutaj produkował. Może na jakimś forum? Na razie odstępuję od dyskusji. Pozdrawiam.

romat - 2007-10-20 10:46

W ręce numer 4 chyba byłeś na pozycji BB a nie Cutoff, tak by wynikało :) bardzo fajna relacja

kittycaty - 2007-10-29 06:53

I pytanie, w ręce numer 9 do ilu podbiłeś? standardowo 3xBB? Czy jakoś masz inną teorię? Wiadomo że nie minraise ;) ale mozę 2,5BB? Czy może 4BB żeby odstraszyć?

Ciekawy - 2007-10-29 07:09

Goral wiem ze post byl dawno ale napisales glupote,”gral w rulteke na czerwone bo czarne bylo 10 razy z rzedu i teraz prawdopodobienstwo czerwonego jest wyzsze…” Jest wyzsze z racji poprzednich wyników…Statystyka owszem daje po rowno ale nikt nie mowi ze bedzie czarne,czerwone czarne itd. Wiec ilosc powtorzen ma znaczenie!

Kruszon19 - 2009-11-13 00:40
Nazwa Zapamiętaj
Treść komentarza
Przed wysłaniem ZAZNACZ (to filtr antyspamowy)

Paradise Poker - zarejestruj się
Paradise Poker
Gra za darmo Wpłaty / Wypłaty
Przelewy24
Newsletter
Chcesz artykuły, poradniki, tipy? Podaj swojego e-maila.
Promocje / Turnieje
PARADISE POKER TOUR
Promocje / Turnieje
TURNIEJE HEAD HUNTER