Promocje:  Graj w turniejach HeadHunter z pulą 10,000 EUR za jedyne 3 EUR!

Poker online - jak zacząć?

Menu Poker1

Klub Gracza
Klub Gracza ParadisePoker

Do €1.800 miesięcznie
i mnóstwo gadżetów
w sklepie Paradise
Sprawdź jakie korzyści daje Klub Gracza

Najczęściej szukane

Pokerowy najazd na Wilno cz.I

Pod koniec sierpnia duża grupa polskich pokerzystów udała się do Wilna, wziąć udział w turniejach cyklu Olympic Summer Festival. Dzisiaj przedstawiamy pierwszą część relacji z tego ciekawego wyjazdu. Wyjazd oczami nowego współpracownika redakcji poker1 - Jacka Danielsa. Wyjazd niezwykle ciekawy zarówno towarzysko jak i pokerowo.

Kasyno w hotelu Hilton, czwartek, 6 rano. Przy stoliku pokerowym walczy jeszcze grupka graczy. Lecz zamiast robić się spokojniej do kasyna zaczynają schodzić się pokerzyści. Czyżby jakiś poranny turniej? Nie, to zbiera się grupa wyjeżdżająca na turnieje do Wilna. Chris, poker manager w Olympicu szybko zbiera całe stadko i pakuje wszystkich do autokaru czekającego przed Hiltonem. Szybka lista obecności i… pierwszy bad beat! Oczywiście kogoś jeszcze nie ma – Dusiciel i Tesseract dopiero dojeżdżają taryfą na miejsce zbiórki. Na szczęście zaraz docierają na miejsce i wyruszamy w podróż. Droga mija oczywiście tak, jak każdy wiedział, że będzie wyglądać – na grze w pokera. Z przodu autokaru szybko zorganizowana jest cash game i chętni zasiadają do gry. Reszta śpi z tyłu autobusu. Droga leci w miarę szybko…

Agresywne rebuye

Około 17 docieramy na miejsce. Musimy szybko zalogować się w hotelach, bo okazuje się, że ze względu na zmianę czasu mamy tylko godzinkę do pierwszego turnieju. Turniejem tym jest Omaha pot limit z rebuyami po 100 litów. Do turnieju zapisują się prawie wszyscy z naszej grupy, jedynie Karaś postanawia nie grać i poczekać na stoliki cashowe. Do turnieju zapisuje się ponad 50 osób, widać wyraźnie, że Litwini preferują Omahę. Następne turnieje będą już w mniejszej obsadzie. Początek turnieju okazuje się niezły dla Woya i Ownerka, szybko budują duże stacki i rządzą na swoim stoliku. Reszcie idzie raczej pod górę, pojawiają się pierwsze rebuye. Litwini okazują się bardzo agresywnymi graczami, dwu- czy nawet trzykrotne podbicie o pot przed flopem to normalka. Po flopie w zasadzie idą już all-iny od dwóch, trzech graczy na każdym stoliku. Nieważne, co się ma, ważne czy ma się choćby draw , żeby można było zagrać :) Po godzinie gry następuje koniec fazy rebuyów. Okazuje się, że pula to prawie 30.000 litów! Nieźle jak na taką liczbę graczy. Naszym jednak ewidentnie nie idzie. Po kolei odpadają ze stolików, reszta próbuje walczyć z short stacków. Nawet ci, którzy na początku mieli sporo żetonów teraz zaczynają cieniować. W końcu do finałowego stołu dociera tylko Prawiczek, ale też nie może się pochwalić jakimś wielkim stackiem . Jest siedem miejsc płatnych, ale gracze przy stole ustalają, że ósmy też dostanie kasę – po 100 litów od pierwszej czwórki turnieju. To szczęście w nieszczęściu dopada właśnie Piotrka, który odpada jako ósmy. Dalej turniej to już wewnętrzna sprawa gospodarzy.

Cash games

Wraz z odpadaniem kolejnych graczy z turnieju tworzą się stoliki cashowe. Stawki najczęściej 5/10 i 10/10, ale od razu następuje małe spięcie pomiędzy Litwinami a grupą z Polski. Mianowicie oni w ogóle nie chcą grać Texas Holdem, tylko samą Omahę! Trochę to dziwne, jak można nie grać na stolikach Holdema?? Szybkie negocjacje z inspektorami i w końcu następuje kompromis – dealer’s choice, trzy gry, oprócz Omahy i Texasa dodatkowo crazy peaneapple. Mimo wszystko na stolikach dominuje czterokartowa gra, Litwini nie wybierają w zasadzie nic innego. No cóż, nam to przecież nie przeszkadza aż tak bardzo. Tworzy się kolejny stolik, oprócz Litwinów siada tam m.in. Krawiec, Karaś i niżej podpisany. Gra od początku jest raczej agresywna, mocne bety i grube all-iny preflop w Omahę to standard. Widać, że każdy chce się szybko nabudować, żeby móc prowadzić potem grę. Na początku idzie słabo, przegrywam kilka małych pul, potem jakimś cudem biorę pulę około 800 litów. Kolejne minuty miały być jednak bardzo przyjemne :) Dostaję     , wchodzę w podbicie i jestem w rozdaniu z dwoma Litwinami. Flop    i bet o pot od agresora. Drugi Litwin nie zastanawiając się nawet sekundy all-in. Hmm, mam dwie opcje – draw do koloru kierowego na królu i draw w obie strony do strita. Agresor wygląda mi na asy lub króle, ten drugi trafił pewnie tripsa piątek. No cóż, gram all-in! Obaj Litwini proponują showdown . O mój Boże! Jestem utopiony! Pierwszy ma oczywiście asy, ale w tym AJ w kierach, drugi pokazuje… 64. Jeden draw spalony, w drugim idę co najwyżej na podział. Turn  , river  … O matko, przegrałem… Ale zaraz, przecież i dama i walet są w treflach! Mam kolor! Juuupi, wszystko moje!

Mija może 10 minut i dostaję na rękę AQ88. Oczywiście podbicie o pot od jednego z tych dwóch gości, których ograłem kilka minut wcześniej na kolor. Wyraźnie się stiltował i za wszelką cenę chciał się na kimś odegrać. Flop przyjaciel    , zagrywam o pot i z automatu dostaję reraise do 1000 litów. Hmmm… tak to oni rozgrywają tutaj drawy, więc co mam zrobić? No trudno, będzie co ma być – all-in za 2800! Oczywiście Litwin mnie calluje i zanim zdążył mi pokazać co ma, na turnie przychodzi… ósemeczka!! Rzucam mu kartami przed nos i zabieram kasę, a mój przeciwnik mocno wkurzony wstaje od stolika. Full na królach to ciut mało na karetę… :) Dwa rozdania przyniosły mi spory zysk i po jakimś czasie schodzę ze stolika.

Pełen profesjonalizm

Pora napisać kilka słów o samym kasynie. Wystrojem w zasadzie niczym nie różni się od naszego warszawskiego Olympica. Jednak różnica w pracy krupierów i inspektorów jest już znacząca. Każdy z krupierów podczas turnieju Omahy w każdej chwili wie ile wynosi pot, przy każdym stole turniejowym i cashowym dyżuruje inspektor z miejsca rozstrzygający ewentualne spory. Gra w takich warunkach to naprawdę czysta przyjemność. No i nie rozgrywa się w fazie rebuyów 15 rozdań, jak nie raz bywało w Warszawie, głównie na początku funkcjonowania kasyna w Hiltonie. Widać doświadczenie w organizacji turniejów, wszystko od samego początku przebiega bez żadnych zakłóceń czy opóźnień. Pełen profesjonalizm!

Jack Daniels

A już niedługo kolejna część relacji, tym razem z turnieju głównego Texas Holdem No Limit.

Wasze komentarze:

Zasady dyskusji: Ÿ

Bardzo fajny art. Wiecej takich Jack Daniels ;] Pozdro

denonn - 2007-09-05 17:01
Nazwa Zapamiętaj
Treść komentarza
Przed wysłaniem ZAZNACZ (to filtr antyspamowy)

Paradise Poker - zarejestruj się
Paradise Poker
Gra za darmo Wpłaty / Wypłaty
Przelewy24
Newsletter
Chcesz artykuły, poradniki, tipy? Podaj swojego e-maila.
Promocje / Turnieje
PARADISE POKER TOUR
Promocje / Turnieje
TURNIEJE HEAD HUNTER