Promocje:  Graj w turniejach HeadHunter z pulą 10,000 EUR za jedyne 3 EUR!

Poker online - jak zacząć?

Menu Poker1

Klub Gracza
Klub Gracza ParadisePoker

Do €1.800 miesięcznie
i mnóstwo gadżetów
w sklepie Paradise
Sprawdź jakie korzyści daje Klub Gracza

Najczęściej szukane

Geniusz szachów, świetny pokerzysta - wywiad z Jeffem Sarwerem

Kilka dni temu w serwisie Onet.pl pojawił się przełożony na język polski wywiad jaki magazyn Der Spiegel przeprowadził z Jeffem Sarwerem. Z wywiadu dowiemy się między innymi, że mieszkający w Polsce Kanadyjczyk był uznawany za genialne dziecko szachów, a poza tym Jeff opowiada o pokerze, swojej historii i przyszłości. Zapraszamy do lektury.


Chcielibyśmy dowiedzieć się, ile prawdy jest w niektórych obiegowych przekonaniach na temat pokera.


Jeff Sarwer: Chętnie pomogę.


Pierwsze: pokerzyści bardzo beztrosko traktują pieniądze.


Jeff Sarwer: Powiedziałbym, że raczej na luzie. Niedawno podczas turnieju w Wiedniu rozegraliśmy prywatnie rundę chińskiego pokera – to jego specjalna odmiana, wielka gra hazardowa. Stawką w niej były duże pieniądze. W pewnym momencie miałem w ręku pokera królewskiego, który był wart 25 tysięcy euro. Zacząłem się lekko pocić.


Czy pokerzyści są zwykle ekscentrykami?


Jeff Sarwer: Wszyscy należymy do dżentelmenów.


Niektórzy gracze mają przydomki, takie jak "Morda", "Pokerowa męczydusza" czy "Jezus".


Jeff Sarwer: No dobra, jesteśmy nieco zdziwaczałymi dżentelmenami. Jest na przykład taki Niemiec, nazywa się "Wilk", który mówi zawsze: "Chcesz blefować? Zaraz cię zjem, wilk jest głodny". Uważam, że to zabawne.


Na turniejach niektórzy gracze zjawiają się zamaskowani – mają ciemne okulary, szaliki, grube swetry z kapturami. Czemu to ma służyć?


Jeff Sarwer: Ubiór może być ochroną przed nieświadomym dawaniem wskazówek rywalowi. Obserwujemy uważnie każde poruszenie się przeciwnika. Niemiecki zawodowiec George Danser zauważył kiedyś, że gdy blefuje, mimowolnie przełyka ślinę – od tej pory zawiązuje więc sobie na szyi szalik. Zdradziecka może być również reakcja źrenic, stąd okulary słoneczne. Grube swetry z kolei ukrywają fakt, że komuś przyśpieszył się oddech. Ten, kto opanuje do perfekcji reakcje własnego ciała, przebierać się oczywiście nie musi.


Panu się to udało?


Jeff Sarwer: Tak, czasami wkładam co prawda przyciemnione okulary, ale potrafię kontrolować swoje emocje. Ćwiczyłem spokojne, pewne siebie zachowanie i przyswoiłem sobie parę automatycznych odruchów. Swoje żetony układam zawsze na stole w ten sam sposób, a kiedy przeciwnik stara się wyczytać coś z mojej twarzy, patrzę przez niego na ścianę, jak gdyby go tam w ogóle nie było.


Ile wyniosła pańska największa wygrana?


Jeff Sarwer: 156 tysięcy euro, to było na turnieju w Portugalii.


A największa przegrana?


Jeff Sarwer: Jestem ostrożny z bardzo wysokimi stawkami. Jeśli coś pójdzie źle, zostaniesz od razu zaklasyfikowany jako ten, który ponosi klęski. Największe pieniądze przegrałem z pewnym starym rosyjskim biznesmenem, to było 10 tysięcy euro.


Jakie uczucie towarzyszyło tej porażce?


Jeff Sarwer: Potrzebowałem jakichś piętnastu minut, żeby to przetrawić, potem wszystko było znów okay. Ważne jest, by traktować pieniądze z pewnym dystansem, w przeciwnym razie myślenie o nich miałoby wpływ na moje strategie w grze, a to nie byłoby dobre.


Czy to prawda, że pokerzyści nawet w wolnym czasie zakładają się o wszystko i o każdego?


Jeff Sarwer: Owszem, ja sam często zakładam się z przyjaciółmi o to, co inni ludzie myślą o życiu.


Aha.


Jeff Sarwer: Naprawdę, siedzimy w kawiarni i zastanawiamy się, ile pieniędzy zdaniem mężczyzny przy sąsiednim stoliku ma kasjerka w swojej portmonetce. Staramy się więc rozszyfrować zupełnie obcych ludzi – to duże wyzwanie. Potem robimy zakłady, wkładamy do puli pieniądze i pytamy, co sądzi ten mężczyzna. Jest oczywiście nieco zaskoczony.


Jest pan po prostu hazardzistą.


Jeff Sarwer: Nie mogę zaprzeczyć, że są we mnie takie cechy. Ale postrzegam siebie raczej jako gracza. Gracze to ludzie trochę mądrzejsi i bardziej ambitni od hazardzistów, zajmują się matematyką i logicznym myśleniem.


Jak wygląda życie zawodowego gracza w pokera?


Jeff Sarwer: Jest intensywne i podniecające. Podróżujemy do najpiękniejszych miejsc świata i ponad połowę roku spędzamy na turniejach. Czasami czuję się jak niezmordowany marynarz. Spotyka się też najróżniejszych ludzi. Poker to gra bez wieku, wśród nas są więc czołowi menedżerowie, emeryci i osoby, które nie ukończyły żadnej szkoły.


Turnieje trwają po kilka dni, kończy się często dopiero o świcie. Jak pan to wytrzymuje?


Jeff Sarwer: Poker to nocna gra i my jesteśmy nocnymi ludźmi. Jest wtedy chłodniej, a myśli stają się bardziej jasne. Pomiędzy grami robi się przerwy, koncentracja nie musi być przez cały czas na najwyższym poziomie. Szachy, gdzie gra się jeden na jednego, są o wiele bardziej wyczerpujące.


W młodości uważany był pan za wielki talent szachowy, w 1986 roku w Portoryko zdobył pan tytuł mistrza świata w grupie do dziesięciu lat. W USA ogłoszono, że jest pan nowym Bobbym Fischerem.


Jeff Sarwer Jeff Sarwer: To było wariactwo. Dostałem wówczas własny program telewizyjny w PBS, w którym przeprowadzałem analizy partii rozgrywanych na mistrzostwach świata dorosłych. Spotkałem się z premierem Kanady, zastanawiając się: kim właściwie jest ten facet? Grałem w turniejach symultanicznych przeciwko 40 dorosłym jednocześnie, Zaproponowano mi stypendium na uniwersytecie w Yale. Dziewięciolatkowi!


Dlaczego zrezygnował pan z szachów?


Jeff Sarwer: Mój ojciec miał wobec mnie inne plany i w którymś momencie zakazał mi grać. Sądzę, że był zazdrosny. Bał się, że mógłbym rzeczywiście stać dobry w czymś, co dla niego samego było niedostępne.


Dramat związany z pańską rodziną trafił wówczas na czołówki amerykańskich gazet. Ojciec nie pozwalał panu i pańskiej siostrze Julii chodzić do szkoły, uczył was sam.


Jeff Sarwer: Miał swoje własne wyobrażenia na temat kształcenia i wychowania. Chciał zachować nad nami kontrolę, przekazać nam własny punkt widzenia rzeczy. Odrazą napawał go świat przesiąknięty konsumpcją i starał się rozbudować swój własny maleńki ród. Był to zwariowany eksperyment.


Kiedy pana ojcu odebrano prawa rodzicielskie, uciekł razem panem i pańską siostrą, przez wiele lat żyliście w ukryciu. Jak wspomina pan tamten okres?


Jeff Sarwer: Czasami było strasznie, innym razem wszystko to stanowiło ekscytująca przygodę. Musieliśmy ukrywać się przed władzami, zmieniliśmy imiona. Ja nazywałem się od tej pory Ray, a moja siostra Chrystal. Jeździliśmy z występami po całych Stanach, kradliśmy karty kredytowe. Kiedy miałem czternaście lat, mieszkaliśmy w komunie hipisowskiej w parku narodowym, wieczorami graliśmy na bębnach. Niewinność straciłem pod rozgwieżdżonym niebem z pewną 27-latką. Potem uciekliśmy aż do Europy.


Czemu brał pan w tym wszystkim udział?


Jeff Sarwer: Nie chciałem iść do domu dziecka. Kiedy stałem się pełnoletni, opuściłem ojca.


Utrzymuje pan z nim kontakt?


Jeff Sarwer: Nie widziałem go od dwunastu lat.


Jak udało się panu poukładać na powrót swoje życie?


Jeff Sarwer Jeff Sarwer: Postanowiłem spojrzeć na nie jak na grę w szachy. Szukałem inteligentnych dróg zdobycia pieniędzy. Kombinowanie, rozważanie ryzyka, działanie przewidujące przyszłość – coś takiego mi pasuje. Razem z zaprzyjaźnionym szachistą rozpoczęliśmy działalność w branży nieruchomości. On zaciągnął kredyt, za który kupiliśmy działki, zbudowaliśmy domy i potem sprzedaliśmy wszystko z zyskiem. Dzisiaj, prócz gry w pokera, pracuję jako inwestor na rynku nieruchomości.


Czy w pokerze korzysta pan ze swojej wiedzy na temat szachów?


Jeff Sarwer: Absolutnie tak. W obu grach ważne jest, by zapisywać sobie rzeczy w głowie. Chodzi o dyscyplinę, planowanie i strategie. W porównaniu do szachów poker jest jednak grą bardziej instynktowną. Muszę dokładnie obserwować swego przeciwnika i czyhać na jego słabości. Rywale przy stoliku mają uważać, że moja sytuacja jest taka, jaką się wydaje. Krótko mówiąc – blefuję.


Kto w pokerze jest najlepszy? Ten, kto wygrywa najwięcej pieniędzy?


Jeff Sarwer: Nie. Również mając dużo szczęścia, można niestety zajść tu daleko.


Dlaczego niestety?


Jeff Sarwer: Poker potrafi być skrajnie nie fair. Jako były szachista miałem na początku duże problemy z niesprawiedliwością tej gry. Mogę rozegrać wspaniały turniej, wszystko zrobić jak trzeba, a i tak przegrać.


Dlaczego tak się dzieje?


Jeff Sarwer: Stale dochodzi do sytuacji, w których mam 50 procent lub więcej szans na pokonanie rywala – brzmi to dobrze, mimo to pod względem czysto rachunkowym mogę stale przegrywać.


Co w takim razie pociąga pana w tej grze?


Jeff Sarwer: Piękne jest w niej to, że jedynie na krótką metę jest to gra losowa. W dłuższej perspektywie o powodzeniu w stu procentach decydują umiejętności. Z czasem coraz większe znaczenie zaczyna w niej zyskiwać matematyka. Powiedzenie, że ostatecznie wygrywa zawsze kasyno, sprawdza się i tutaj. A ja chcę być właśnie tym kasynem.


Nie obawiał się pan nigdy, że uzależni się od pokera?


Jeff Sarwer: Nie. Tkwi w nim co prawda potencjał uzależniający, ale sam poker nie wywołuje uzależnienia. Gracze, którzy mają z tym problemy, musieli mieć wcześniej taką skłonność.


Czy są tu jakieś środki ochronne?


Jeff Sarwer: Ja mam dwa oddzielne konta, na jednym leżą pieniądze z gry w pokera, na drugim te, które zarobiłem jako inwestor na rynku nieruchomości. Gdybym tego nie rozdzielił, po każdej gorszej grze zastanawiałbym się: po co u diabła wszystko tracę?


Gra pan również w pokera online?


Jeff Sarwer: Rzadko. Brakuje mi w takiej grze mowy ciała przeciwnika, która dostarcza mi ważnych informacji na temat jego kart.


Rynek pokera online przeżywa jednak prawdziwą eksplozję. Branża ta osiąga obroty ponad 4 miliardów dolarów rocznie. Co przyciąga tak wielu graczy do internetu?


Jeff Sarwer: To bardzo lukratywny interes. Najlepsi online’owi gracze osiągają zyski rzędu kilkuset tysięcy euro rocznie. Często są to młode chłopaki, nawet nastolatki. Nikt nie zna nazwisk owych cudownych internetowych dzieci, chcą one pozostać nieznane, prawdopodobnie z powodów podatkowych.


W zeszłym roku był pan przy tym, gdy w Berlinie podczas pokerowego turnieju miał miejsce napad. Sprawcy zrabowali 25 tysięcy euro. Jak mogło do tego dojść? (dziennikarze popełnili błąd ponieważ skardziono około miliona EURO - dop. poker1.pl)


Jeff Sarwer: Standardy bezpieczeństwa były tam po prostu śmieszne. Stałem przy wejściu, gdy nagle jakiś zamaskowany typ przebiegł obok mnie. Złapałem kurtkę i pośpieszyłem w kierunku tylnego wyjścia. Nie był to najlepszy pomysł, bo wywołałem chyba w ten sposób masową panikę. Pomyślałem, że jeśli są to zawodowcy, na pewno otoczyli budynek i wezmą nas wszystkich jako zakładników. Na szczęście nie byli zbyt sprytni i szybko zostali złapani.


Teraz zagra pan w Las Vegas w World Series of Poker. W ubiegłym roku w finale na stole leżało 8,9 miliona dolarów. Czego oczekuje pan po tegorocznym turnieju?


Jeff Sarwer: Zamieszkam w jednym domu razem z trzema innymi zawodowcami. Będzie to gorący okres. Zawarliśmy taką małą umowę, że każdy z nas zapewni pozostałym udział w swoich zyskach – jeśli więc jeden przejdzie, dwaj inni też będą mieli z tego korzyść. Ale w ten sposób zmniejszamy oczywiście także rolę szczęścia.


Jeff Sarwer to jeden z najbardziej utalentowanych pokerzystów na świecie. W ciągu trzech lat, od kiedy jest zawodowcem, wygrał już ponad pół miliona dolarów. W 2010 roku podczas European Poker Tour Kanadyjczyk został nominowany do nagrody publiczności "Player’s Choice Award“ oraz wyróżnienia "Achievement of the Year“. Jako dziecko uważany był w USA za cudowny talent szachowy i zdobył mistrzostwo świata juniorów poniżej 10 lat. Grał w Manhattan Chess Club, jednym z najbardziej renomowanych klubów szachowych świata. Historia jego sukcesów znalazła odzwierciedlenie w losach jednego z głównych bohaterów filmu "Searching for Bobby Fischer“, który w 1993 roku otrzymał nominację do Oscara. W tej chwili słynny pokerzysta pracuje wraz z jednym z reżyserów nad własnym filmem, który ma opowiadać historię jego życia. 33-letni Jeff Sarwer mieszka obecnie w Gdańsku.

        

Wasze komentarze:

Zasady dyskusji: Ÿ

Nazwa Zapamiętaj
Treść komentarza
Przed wysłaniem ZAZNACZ (to filtr antyspamowy)

Paradise Poker - zarejestruj się
Paradise Poker
Gra za darmo Wpłaty / Wypłaty
Przelewy24
Newsletter
Chcesz artykuły, poradniki, tipy? Podaj swojego e-maila.
Promocje / Turnieje
PARADISE POKER TOUR
Promocje / Turnieje
TURNIEJE HEAD HUNTER