Menu Poker1
- Strona Główna
- WSOP 2011
- Artykuły
- Poker News
- Forum
- Komiks Pokerowy
Wszystko o pokerze
- Zasady Pokera
- Układy w pokerze
- Odmiany Pokera
- Historia
- Słownik
Poker w Internecie
- Praktyczne informacje
- Gra poker za darmo
- Poker na kasę
- Strategie i porady
- Analizy pokerowe
- Przegląd turniejów
Różności pokerowe
- Poker profesjonalny
- Poker na żywo
- Do poczytania
- Wasze pytania
Do €1.800 miesięcznie
i mnóstwo gadżetów
w sklepie Paradise
Sprawdź jakie korzyści daje Klub Gracza
Wywiad z Wiktorem Szusterem
W Polskim pokerze mało jest graczy odnoszących międzynarodowe sukcesy, ciągle czekamy na powtórzenie wyników Górala czy Artura Waska. Być może taki właśnie wynik ugra w najbliższym czasie Wiktor Szuster, który pierwszy mniejszy sukces ma już za sobą a jeszcze w lipcu będzie walczył o jego poprawienie!
Całkiem niedawno Wiktor Szuster zajął szóste miejsce w turnieju ParadisePoker Tour rozgrywanym w Madrycie. Wiktor pechowo zakończył turniej przegrywając coinflipa o czym możecie przeczytać tutaj , ale i tak €5,600 zasiliło jego bankroll. Dodatkowo już niedługo będzie walczył w ParadisePoker Tour Sofia o poprawienie tego wyniku. Co na temat swojej gry i PPT ma do powiedzenia nasz reprezentant? Zapraszamy do lektury!
Poker1.pl: Witam J Może na początek powiedz nam coś o sobie
Na Wiktor Szuster: Mam 25 lat i pochodzę z Oświęcimia, na ParadisePoker gram jako rousseau77.
Moja przygoda z pokerem rozpoczęła się mniej więcej rok temu. Początkowo były to spotkania bardziej towarzyskie niż karciane, ale z czasem zaczęliśmy ze znajomymi przeznaczać na grę coraz więcej czasu. Od samego początku gra sprawiała mi dużo przyjemności a zwłaszcza jej psychologiczne aspekty. Ponieważ ludzie, z którymi zaczynałem swoją przygodę z pokerem grali dość sporo wcześniej, musiałem w szybkim czasie nadrobić zaległości, żeby nie być przysłowiowym chłopcem do bicia.
Poker1.pl: Dokształcałeś się grając w sieci?
Wiktor Szuster: Na Internecie gram stosunkowo niewiele i raczej od niedawna, mam problemy z koncentracja grając w sieci.
Poker1.pl: Czyli jesteś graczem głównie live? Ustawa hazardowa dotknęła Ciebie szczególnie mocno, gdzie najczęściej grywasz?
Wiktor Szuster: Zdecydowanie najczęściej grywam w prywatnym gronie, przeważnie w domach. kilka miesięcy temu zdecydowałem się na udział w Gliwickiej Lidze Pokerowej i z dumą muszę przyznać ze udało mi się ją wygrać.
Co do ustawy hazardowej, zgadza się jeśli dobrze kojarzę to po pierwszym stycznia nie ma możliwości gry w pokera w kasynach. Grałem w nich kilkakrotnie, ale ogólny poziom często spitych i agresywnych "zawodników" mocno mi nie odpowiadał.
Poker1.pl: Preferujesz grę turniejową czy to tylko dodatek do gry cash?
Wiktor Szuster: Muszę przyznać, że to właśnie gry cashowe live pozwalają mi w miarę regularnie wyciągać z pokera przyzwoite pieniądze, ale turnieje zdecydowanie są moją ulubioną formą Texas Holdem i to właśnie zwycięstwa w turniejach cieszą mnie zawsze najbardziej.
Poker1.pl: A online?
Wiktor Szuster: Online grywam wyłącznie turnieje.
Poker1.pl: Jak na gracza głównie live całkiem nieźle poradziłeś sobie w walce online o PPT Madryt :) Czy to była Twoja największa wygrana online?
Wiktor Szuster: Tak, zdecydowanie! Zresztą była to dla mnie duża niespodzianka. Udało mi się ją powtórzyć kilka dni po powrocie z Madrytu wygrywając satelitę do Bułgarii :)
Do tej pory grałem na kilku portalach pokerowych i zdarzały mi się dość regularne wygrane, które pozwalały mi zachować końcowy bilans na plus. Nie przypominam sobie jednak jakiejś konkretnej, oszałamiającej wygranej. No poza tymi pakietami :)
Poker1.pl: Nice! Czyli w Bułgarii również będziesz szalał przy stolach?
Wiktor Szuster: Hehe, bardzo się cieszę na ten wyjazd, ale mam świadomość, że będzie tam wielu zdolnych i doświadczonych graczy. Jeśli jednak uda mi się coś wygrać, będzie super :)
Poker1.pl: No po sukcesie w Madrycie apetyt chyba rośnie? Jakie wiązałeś nadzieję z wyjazdem do Hiszpanii?
Wiktor Szuster: Sam fakt wygrania tego pakietu był dla mnie juz w pewnym sensie wygraną. Cieszyłem się, że będę mógł po raz pierwszy zagrać na tego rodzaju turnieju z wieloma dobrymi zawodnikami z całej Europy i sprawdzić się w tych niecodziennych warunkach.
Poker1.pl: W satelicie wygrałeś wpisowe + pokrycie kosztów podróży starczyło :)?
Wiktor Szuster: Tak, pakiet zawierał, oprócz wpisowego do turnieju, około 2200zl (550e) na pokrycie tych właśnie kosztów. Tak więc uwzględniając dość hulaszczy przebieg całego wyjazdu udało się zmieścić w tej kwocie :)
Poker1.pl: Na starcie turnieju pojawiłeś się w pełni formy czy raczej ciężko było po uprzedniej nocy?
Wiktor Szuster: Start turnieju potraktowałem jak najbardziej serio, świętowanie miało miejsce przed i po, na szczęście udało się nie świętować w trakcie :)
Poker1.pl: Była trema na starcie? Wprawdzie to nie WSOP z wpisowym $10,000, ale 550 EURO to tez nie mało.
Wiktor Szuster: Podszedłem raczej pokornie do całego turnieju, mając świadomość, że grać będę przeciwko wielu lepszym od siebie, a poza tym był to mój pierwszy taki turniej. Trema? Raczej nie, bardziej fascynacja i ciekawość.
Poker1.pl: Jak wyglądał początek? Obserwacja czy atak?
Wiktor Szuster: Zdecydowanie obserwacja. Już na pierwszym stoliku trafiłem na świetnego Duńczyka i Hiszpana, których spotkałem po wielu godzinach w dalszym etapie gry. Chcąc uniknąć przysłowiowej "szkółki niedzielnej" z ich strony pierwsze kilkanaście minut starałem się "badać" stół :)
Poker1.pl: Kiedy doszło do pierwszego starcia? Wyeliminowałeś po drodze, któregoś z naszych rodaków :)?
Wiktor Szuster: Na początku starałem się grać raczej spokojnie, kartą i pozycyjnie, ale jednocześnie nie dać się zastraszyć nikomu.
Wyeliminowałem jeśli dobrze kojarzę około 6 zawodników, na szczęście nie było wśród nich Polaka :) Nie uniknąłem tez, niestety, osobistych wycieczek do jednego z zawodników, na szczęście udawało mi się go blefować.
Poker1.pl: Coś więcej na temat tej ostatniej sytuacji?
Wiktor Szuster: Cóż... To był mocno amatorski akcent z mojej strony :) Nie polubiliśmy się mówiąc łagodnie z pewnym Hiszpanem i wyraźnie "szliśmy po siebie" przez jakiś czas. Szczęśliwie dla mnie gdy blefowałem a on mnie sprawdził doszła mi karta juz na flopie i wtedy mogłem czuć się spokojnie :)
Poker1.pl: Pierwszy dzień skończyłeś w czołówce, przyjemnie się spało?
Wiktor Szuster: No właśnie niestety nie... Spałem beznadziejnie, okazało się, że mimo wielokrotnego grania w karty po kilkanaście godzin z małymi przerwami wcześniej, napięcia i emocje z dnia pierwszego dały o sobie znać. W efekcie byłem trochę rozkojarzony i miałem problemy z koncentracją na początku drugiego dnia. Na szczęście stack jakim dysponowałem po pierwszym dniu pozwalał mi na spokojną grę przez kilka godzin.
Poker1.pl: Grało się łatwiej kiedy już byłeś w płatnych czy raczej to nie miało to znaczenia?
Wiktor Szuster: Tak, grało mi się łatwiej. Atmosfera przy stolikach wyraźnie się rozluźniła, poza tym psychicznie lepiej mi się grało mając świadomość, że jest nas juz tak niewielu.
Poker1.pl: Myślałeś już o finale czy liczyło się każde kolejne miejsce płatne?
Wiktor Szuster: Faktycznie cieszył mnie awans na każde kolejne miejsce na liście nagród, ale na tym etapie na szczęście nie było to decydujące. Chciałem sprawdzić siebie w takich warunkach i szczęśliwie sobie poradziłem z dojściem do stołu finałowego.
Poker1.pl: Było jakieś decydujące rozdanie?
Wiktor Szuster: W drodze do finału, przy około 17 osobach, które zostały w grze, straciłem bardzo dużo żetonów allinujac pewnego zawodnika po flopie. Moje K-K spotkało się z jego A-A. Ma stole pojawiła się kareta dam :) Niestety, nie uchroniła mnie ona przed stratą sporej ilości żetonów.
Tu przegrałem, generalnie jednak myślę, że moje szczęście polegało przede wszystkim na... braku pecha. Grając na przykład z asami trafiałem na króle albo A-K a przy okazji na przeciwnika, który chcąc mnie przestraszyć grał bardzo wysoko przed flopem (raz czy dwa był to nawet all-in). Szczęśliwie moje karty się utrzymywały. Suckouty dostawałem tylko w mało istotnych rozdaniach.
Poker1.pl: Co myślałeś jak robiłeś wspólne zdjęcie z pozostałymi finalistami? Twój stack nie był już tak mocny jak na starcie dnia drugiego. Czułeś, ze dasz rade wygrać?
Wiktor Szuster: Zdecydowanie :) Chciałem się jak najlepiej zaprezentować i prawdę mówiąc nie myślałem o wielkości swojego stacka. W pewnym momencie miałem czwarty stack i decydującą partię z Ricardo Calleja. Byłem pewien, że go mam... Grałem z nim dzień wcześniej przez 3 godziny przy jednym stoliku więc finalnie zabrakło mi tylko konsekwencji by sprawdzić jego all-in. Byłem na big blindzie, obserwując jego grę, która wyglądała mniej więcej tak, że wcześniej przebijał mocno przed flopem w 8 na 10 partii.
Zobaczyłem u siebie A-9 suited. Wszyscy zawodnicy przed Calleja spasowali a on na dealerze tradycyjnie mocno podbił, mały blind odpuścił, a ja uznałem, ze jeśli trafie na flopie asa to "będzie mój".
Po chwili namysłu, dołożyłem do jego podbicia i na flopie zobaczyłem A-K-4. Poczekałem, a on tradycyjnie zagrał wysoko i wtedy zamiast zagrać all-in dałem tylko call.
Turn niski, ja znów beznadziejnie czekam, on mocno bije a ja ponownie tylko call.
Na river spada Q i tym razem to ja zagrywam dość mocno, on się zastanowił i wrzucił all-in! Wiem ze brzmi to skrajnie szczeniacko, ale byłem pewien, że z tą parą asów go mam. Niestety spasowałem
Na drugi dzień Calleja, który finalnie zajął drugie miejsce, pytany na blogu o najważniejszą partię wieczoru odparł, że był to blef w rozdaniu ze mną.
Poker1.pl: Na co go postawiłeś po tym jego all-inie?
Wiktor Szuster: Zdurniałem... Niska para, może złapał seta? Obstawiałem go na blefa albo jakiś abstrakcyjny układ, który ustrzelił przypadkiem. Niestety zabrakło mi odwagi i konsekwencji. Miałem obok trzy shortstacki i żal mi się zrobiło, że wylecę z turnieju jeśli po sprawdzeniu pokaże mi właśnie jakiegoś niskiego seta, którego złapał.
Zabrakło mi ogrania i doświadczenia.
Poker1.pl: W rezultacie odpadłeś 10-10 vs A-Q Litwina. Żał do krupiera czy do siebie, że miałeś mniejszy stack niż przeciwnik?
Wiktor Szuster: Finalne zagranie było wg mnie jak najbardziej odpowiednie uwzględniając ilość moich żetonów, pozycję przy stole oraz wysokość blindów które zaraz zaczęłyby mnie zjadać. Dovydas, z którym zdążyłem się zaprzyjaźnić wcześniej, miał stack porównywalny do mojego i myślę, że tylko dlatego zdecydował się mnie sprawdzić.
Poker1.pl: Jak możesz podsumować turniej PPT Madryt. (organizacja, krupierzy, obsluga, jakies dodatki od paradise (jakieś open party) etc)
Wiktor Szuster: Turniej organizacyjnie uważam za udany, może pomijając umiejętności części krupierów. Na żadne open party się nie załapałem :) Ale to może dlatego, że mieszkałem dość daleko od kasyna. Obsługę tam na miejscu oceniam bardzo wysoko.
Poker1.pl: Czy patrząc z perspektywy czasu jesteś zadowolony z wyniku czy myślisz, ze jednak powinno być lepiej?
Wiktor Szuster: Jestem bardzo zadowolony z wyniku, chociaż ciężko mi będzie zapomnieć o partii z Calleją, która, na moje własne życzenie, pozbawiła mnie realnej szansy na lepsze miejsce.
Poker1.pl: W Madrycie zgarnąłeś całkiem ładną sumkę (5,6k euro). Poszła jakaś konkretna inwestycja czy doładowały porządnie bankroll do gry live?
Wiktor Szuster: Od dłuższego czasu marzył mi się Saab 900, myślę, że jak tylko utrafię dobrze zachowany egzemplarz to go kupię i nareszcie spełnię swoje marzenie :)
Poker1.pl: Trwa WSOP czy próbujesz walczyć w satelitach o Main Event, albo próbowałeś powalczyć o jakieś mniejsze eventy? A może w ogóle nie bierzesz Vegas pod uwagę?
Wiktor Szuster: Na razie grywam satelity do nieco mniejszych turniejów niż WSOP :-) za kilka dni gram ostatnie etapy w walce o turniej w Jałcie i znacznie większy w Pradze, jestem dobrej myśli.
Poker1.pl: No to jeszcze raz na koniec, jakieś prognozy na PPT Sofia?
Wiktor Szuster: Postaram się wypaść jak najlepiej, cieszę się na spotkanie kilku znajomych, których poznałem w Madrycie, liczę na dobrą zabawę i przede wszystkim - dobrą grę!
Poker1.pl: Dziękujemy za wywiad i życzymy powodzenia!
Wiktor Szuster: Dzięki, będę siestarał dostarczyć Wam nowych tematów do pisania!




