Promocje:  Graj w turniejach HeadHunter z pulą 10,000 EUR za jedyne 3 EUR!

Poker online - jak zacząć?

Menu Poker1

Klub Gracza
Klub Gracza ParadisePoker

Do €1.800 miesięcznie
i mnóstwo gadżetów
w sklepie Paradise
Sprawdź jakie korzyści daje Klub Gracza

Najczęściej szukane

Wspominki Lubczyka część 1

Zapraszamy do podsumowania mijających dziewięciu miesięcy przez gracza zespołu ParadisePoker Pro Rafała "Lubczyka" Lubczyńskiego. Wpis został podzielony na dwie części ponieważ, jak sam powiedział Rafał, do tego wpisu zbierał się dobre trzy miesiące. Miejmy nadzieję, że druga część pojawi się już zdecydowanie szybciej. Zapraszamy do lektyry. 

            

EMOP Gran Canaria



Rafał Lubczynski Blog Pod koniec stycznia, wraz z moją kobietą udaliśmy się na zasłużone wakacje - EMOP Gran Canaria! Po grudniowo-styczniowym grindzie była to świetna okazja by odpocząć i nabrać głodu gry...


Po kilku dniach dotarł do nas Tuczas i jeszcze przed turniejem przepłynęliśmy się na Teneryfę. Generalnie fajna i ciekawa wysepka z świetnym Aquaparkiem (bardzo podobny do tego w Atlantis Resort Dubai). Tuczas nie jest fanem adrenaliny, ale jakimś cudem namówiłem go na małą zjeżdżalnie, którą wraz z moją dziewczyną możecie zobaczyć na zdjęciu obok, a na dole sama zjezdżalnia. Po zjechaniu siadł tylko na krześle i przez 10 minut dochodził do siebie :D


Rafał Lubczynski Blog Zwiedzając wyspę codziennie mieszkaliśmy w innym hotelu, ale ostatnia miejscowa zmiażdżyła nas kompletnie... Zapłaciliśmy 55 EUR za nowoczesny apartament z 3 sypialniami, salonem (4 TV), 2 łazienkami, oddzielną kuchnią i 2 tarasami z leżakami itp. Spokojnie dla 8-10 osób. Po zwiedzeniu Teneryfy powróciliśmy na Gran Canarie do hotelu AC, gdzie mieszkali Zapolek, Napalm i KMPK! Pokoje były w świetnym standardzie, basen na samym szczycie hotelu robił niezłe wrażenie, a sauny i darmowy minibarek były bardzo przyjemnymi dodatkami. Szkoda, ze EMOP Satellite PRO (Zuber, Ciejas, Rozkoszny) mieszkali w innym hotelu, ale pewnego dnia wszyscy spotkaliśmy się na EMOP Party dzięki czemu wyszła niezła impreza. Pamiętna scenka, gdy kompletnie zalany Rozkoszny próbował poderwać Napalma, a ten się na niego wk******, gdyż akurat od dobrej godziny rozmawiał z kolegami przez telefon :D Wróćmy jednak do samego turnieju.


Dzień pierwszy przeszedłem jako jeden z chipleaderów (podobnie jak GregZorba), lecz jak to mówi Ciejas: "nie było mi dane" i po niecałych dwóch godzinach dnia drugiego mogłem powrócić do hotelu. Nie mogłem wygrać żadnego rozdania, a juz najbardziej rozwalił mnie gość, który callnal sobie mojego 3beta OOP (20bb eff) z Q-8 off suited i spokojnie pokonał moje scommitowane c-betem A-K. Na koniec dwa coin flipy i razem z Gregiem wróciliśmy do AC (podzielił mój los w bardzo podobny sposób).


Generalnie wyjazd bardzo udany ze strony towarzyskiej oraz relaksacyjnej, lecz po turnieju został spory niedosyt. Szczególnie, że był to pierwszy turniej live, na którym udało mi się wygrać z gorszą rękę preflop: A-4 vs A-T za całe 3.5 big Blinda! Tym bardziej miałem więc nadzieję na dobry wynik :)



Armin Van Buuren



Po powrocie do Polski Perez namówił mnie na koncert Armina Van Buurena w Poznaniu i od tego czasu stałem się jego wielkim fanem. Zaczęło się od Intro z Mirage, następnie kilka genialnych utworów, a później juz świetna impreza mixowana live przez niego. Juz się nie mogę doczekać jego następnego koncertu!


Poniżej możecie zobaczyć filmik z imprezy. Wersja jakościowo nie jest najlepsza, ale chociaż trochę oddaje to co tam się działo:




EPT Snowfest



Rafał Lubczynski Blog Turniej rozgrywany był w Hinterglemm (Austria) w dolinie, którą okrążały same stoki narciarskie. W zasadzie to można było wejść do wyciągu w jednym miejscu i przez cały dzień używać innych. Zawsze lubiłem jeździć na nartach, ale jakoś nigdy nie umiałem skomponować ekipy, żeby gdzieś wyjechać. Nie licząc 4 dni w Zieleńcu (Polska) był to mój pierwszy wyjazd narciarski. Oczywiście wszystko przerosło moje oczekiwania. Miasteczko okazało się bardzo zadbane, podobnie z resztą jak stoki, dzięki czemu jazda była naprawdę przyjemna. Niestety pod koniec marca temperatura była w okolicach 0 stopni przez co w nasłonecznionych miejscach topniał śnieg co znacznie utrudniało jazdę. Szkoda, że turniej nie był rozgrywany jakieś dwa tygodnie wcześniej. Na turnieju było sporo Polaków i prawie wszyscy spędzali sporo czasu na stokach. Najbardziej zadowolony byłem ze spotkania z Góralem, który okazał się być instruktorem i jeśli dobrze pamiętam kilkukrotnym Mistrzem Polski Instruktorów. Dzięki temu mogłem podszlifować swoją amatorską technikę.


Rafał Lubczynski Blog Po przyjemnościach związanych z jazdą na nartach przyszedł czas na pracę czyli turniej z serii European Poker Tour. Ranga turnieju wysoka to i spodziewałem się, że poziom będzie wysoki. Tak jednak nie było i na każdym stole, na którym przyszło mi grać spotykałem kilku słabych graczy. Do tego doszła bardzo dobra struktura turnieju a to gwarantowało sporo gry.


Na pierwszym stoliku miałem jedno dość niezrozumiałe dla mnie rozdanie. Otóż na blindach 200/400 ante 50 otworzyłem z cut orfa z parą 4-4 za 925. Na call zdecydował się small blind (prawdopodobnie Skandynaw, który spóźnił się jakieś 1.5h i wyglądał na dobrze ogarniającego) oraz big blind (największy dawca na stole - gość to typowy loose passive calling station, który przebija jedynie absolutne nutsy). Flop 4x-7s-Qs. Rywale czekają więc c-betuje za 1,400 na co gracz z małego blinda odpowiada przebiciem do 3,650. Big blind zrzuca (jak się później okazał As9s), a ja po jakimś czasie 3-betuje do około 8,250. Small blind po chwili namysłu dokłada i szybko czeka 8s na turnie. Stwierdziłem, że w jego zasięgu są głównie flush drawy, a ósemka uzupełnia również open-ended straight draw, więc również zdecydowałem się poczekać. River to przyjazna 8c i przeciwnik ponownie szybko odstukuje check co mnie mocno zdziwiło z uwagi na zasięg, który mu przypisywałem. Długo zastanawiałem się jakiej wielkości zrobić valubet i w końcu zdecydowałem się na 5,750. Po tak szybkim checku na river odrzuciłem strita, którego powinien bet/foldować oraz większość silnych drawów do koloru. Do tego tej wielkości bet powinien sprowokować przeciwnika do thin value raisowania mocnego koloru, o ile go ma. Szczerze mówiąc jego ręka była dla mnie zagadką, szczególnie gdy zagrał instant call/muck. Przed wyrzuceniem ręki pokazał mi jednak K-K. IMO są to jedne z najgorzej i najgłupiej rozegranych króli akie widziałem live.


Następnie kilkukrotnie zmieniałem stoliki i powoli budowałem stacka głownie bez showdawnu. W pewnym momencie nawet byłem jednym z chipleaderów (115k), ale niestety pod koniec dnia przegrałem kilka rozdań oraz coin flipa i musiałem zadowolić się 42,000 na starcie dnia drugiego.


Drugi dzień nie potrwał za długo gdyż odpadłem już na 1 levelu. Standardowo słaby gracz limpuje, ja izoluje 3.5bb, blind robi z 3b do aż 10bb po czym postanawiam wsunąć 10-10 za 30-35bb. Call, rywal odsłania A-K i odpadam z turnieju.


Wyjazd świetny pod każdym względem, ale ponownie zabrakło trochę do pełni szczęścia. Szkoda.



Estrella Pokerstars Tour Malaga



Prosto z EPT polecieliśmy do Malagi by zagrać w innym turnieju organizowanym przez PokerStars. Oprócz nas poleciał jeszcze Tuczas, Czaki wraz z dziewczyna oraz kilku znajomych. Wynajęliśmy 3-pietrowy penthouse z Jaccuzzi na tarasie (niestety nie działał) za zawrotne 650eur/7dni total!


Sam turniej nie był rozgrywany w samej Maladze, a w niedużym mieście oddalonym o jakieś 15km - Benalmadena. 15,000 żetonów na start i godzinne blindy również oznaczały niezłą strukturę, którą niestety nie nacieszyłem się za długo.


Turniej rozpocząłem od przegrania 1/3 stacka z A-K, które musiałem wyrzucić na riverze przeciwko check/raise od słabego gracza. Jednakże od tamtej chwili zacząłem kontrolować stolik i powoli budowałem stacka. W końcu najlepszy z przeciwników postanowił wesoło wystackować na mnie A-Q off suited za 65 big blindów i standardowo moje A-K suited musiało zostać pokonane. Chwilę później K-Q suited vs 4-4 za 20bb i zamiast mega chipleadera zostałem shortem. W końcu trafiłem Kx-Js vs otwarcie i call, więec postanowiłem zagrać za ostatnie 15 blindów co sprawdził tylko jeden gracz i odsłonił 10-10. Flop Ax-Qs-4s, turn 5s i mimo miliona outów nie udało mi się wygrać kolejnego flipa.


Niemniej poziom turnieju był naprawdę żałosny i śmiało mogę polecić go jako jeden z najbardziej EV+ MTT Live w Europie. W zabawny sposób odpadł Czaki, kiedy to w ostatnim rozdaniu pierwszego dnia wsunął  allin z małego blinda z Q-7 off suited za 8 big Blindów i przeciwnik sprawdził go z 9-9. Na board spadają kolejno 4-5-8-6, ale river to 7 Czaki żegna się z turniejem. Do dnia drugiego przeszedł tylko Tuczas mając 80k w stacku. Niestety jego gra w dniu drugim bardzo przypominała moją na EMOP Gran Canaria i szybko odpadł.


Samej Malagi za dużo nie zwiedziłem, ale z tego co widziałem, to szalu nie robi, a wręcz blednie przy Barcelonie czy Valencii. Na szczęście ekipa bardzo szybko się zgrała i wyszedł naprawdę fajny wyjazd.


Co do grindu online, to na początku roku było sporo rake race’ów na ParadisePoker przez co byłem dość mocno przykuty do pokerowego fotela. Niestety wciąż doskwierał mi najdłuższy down swing  w życiu (jakieś pół roku, co można pewnie przeliczyć na 300-400k rąk), no ale na szczęście z rake backiem i nagrodami z rake race’ów bankroll się nie zmniejszał.


I tym średnio przyjemnym akcentem zakończę cześć pierwszą mojego wpisu, a w drugiej części pojawi się relacja ze WSOPa, napisze trochę o Challenge’u z Zapolkiem i o tym jak się żyje na Malcie.


Pozdro!

Wasze komentarze:

Zasady dyskusji: Ÿ

Nazwa Zapamiętaj
Treść komentarza
Przed wysłaniem ZAZNACZ (to filtr antyspamowy)

Paradise Poker - zarejestruj się
Paradise Poker
Gra za darmo Wpłaty / Wypłaty
Przelewy24
Newsletter
Chcesz artykuły, poradniki, tipy? Podaj swojego e-maila.
Promocje / Turnieje
PARADISE POKER TOUR
Promocje / Turnieje
TURNIEJE HEAD HUNTER