Promocje:  Graj w turniejach HeadHunter z pulą 10,000 EUR za jedyne 3 EUR!

Poker online - jak zacząć?

Menu Poker1

Klub Gracza
Klub Gracza ParadisePoker

Do €1.800 miesięcznie
i mnóstwo gadżetów
w sklepie Paradise
Sprawdź jakie korzyści daje Klub Gracza

Najczęściej szukane

Zapolek w barwach ParadisePoker o EMOP Gran Canaria - relacja

Około miesiąc temu Zapolek - zawodnik specjalizujący się w rozgrywkach SnG Heads up dołączył do grupy graczy sponsorowanych przez ParadisePoker. Wprawdzie nie znalazł się on jeszcze w Teamie, w którym znajdują się Lubczyk, Tuczas, Cfany i Obywatel_G, ale w barwach ParadisePoker zdąrzył już zadebiutować podczas rozgrywanego na Wyspach Kanaryjskich turnieju z serii EMOP.

       

Zapolek należy do graczy specjalizujących się w grze SnG Heads up i aktualnie jest jednym z najlepszych zawodników HU na platformie ParadisePoker. Swoją karierę z pokerem rozpoczął ponad dwa lata temu od razu startując od gry 1 na 1, gdzie początkowo miał świetne wyniki, ale bardzo szybko okazało się, że downswing w połączeniu z brakiem bankroll managementu może powalić każdego. Zapolek spróbował swoich sił jeszcze raz, tym razem startując z kapitałem wynoszącym €100,  który dostał od ParadisePoker i jak sam mówi "z tych 100 euro zbudowałem swego rodzaju imperium".


Swój powrót do gry rozpoczął od HU za €5, a aktualnie można go spotkać przy stołach z wpisowym €100, €200 i wyższym. Całą swoją pokerową karierę Zapolek spędził przy stołach w Paradise i dodaje: "lojalność wreszcie została wynagrodzona"


W styczniu Zapolek wyjechał na EMOP Gran Canaria jako gracz sponsorowany przez ParadisePoker! Zapraszamy do relacji z tego wydarzenia zamieszczonej przez naszego bohatera na zaprzyjaźnionym portalu. Podróż Zapolka, którego tuż przed turniejem dopadła choroba, rozpoczęła się już 17 stycznia na trasie Gdynia-Warszawa, gdzie po dołączeniu kilku graczy (Kmpk, Rado) wszyscy udali się samolotem na Wyspy Kanaryjskie.


Relacja



Zapolek - Emop Gran Canaria Po przylocie zostawiliśmy bagaże w pokoju i trochę poszliśmy rozejrzeć się po hotelu. Hotel AC GRAN Canaria uważam za strzał w "10" i każdemu mógłbym go bez wahania polecić. 23 piętra, restauracja w hotelu, dość nowoczesna siłownia, sauna i basen na ostatnim piętrze. Żyć nie umierać. Dodatkowo darmowy Internet w hotelowym lobby  gdzie, jak przystało na prawdziwych degenów, spędzaliśmy oczywiście większość czasu.


Zapolek - Emop Gran Canaria Wszystko po prostu cudownie. Można by napisać, że człowiek w takim miejscu czuje się jak "Pan całego świata", tylko ta choroba... Ogólnie pierwszy dzień minął pod znakiem leniuchowania na basenie (woda w basenie jeszcze za zimna żeby dłużej w nim przesiadywać), ale słoneczko dawało po ciele konkretnie, więc kilka godzin sobie poleżeliśmy. Później coś zjedliśmy, poobijaliśmy się no i poszliśmy spać.


Zapolek - Emop Gran Canaria Na drugi dzień już totalny dramat zdrowotny. Przepisałem się z dnia 1A na 1B. Ogólnie nie myślałem zbyt długo nad tym czy bardziej opłaca się grać w 1A czy 1B, wystarczyło mi, że Rado i Góral robili jakieś mega zaawansowane rozkminki, że bardziej opłaca się grać w 1A (więcej miejscowych itp.), więc po co "poprawiać" analizy takich dwóch mózgowców. Niestety, nie miałem wyjścia i przepisałem się na 1B. W dniu 1A zagrało paru bardzo dobrych graczy z Polski m.in. Lubczyk (Team ParadisePoker Polska - na zdjęciu), Kleopl , Napalm, Tuczas (Team ParadisePoker Polska) czy Gregzorba.


W dniu 1B, mocno podleczony po kuracji doktora Kmpk, miałem wystąpić ja. Obok mnie obrońca tytułu z przed roku - Ciejas, ponadto m.in. Lego, Zuber czy Kmpk. Przechodząc już do samej gry, stolik trafiłem nienajgorszy, ale mogło być dużo lepiej. Poniżej opis wszystkich graczy względem mnie zgodnie z ruchem wskazówek zegara:


Gracz nr 1 - po lewej stronie ode mnie siedział w miarę kumaty koleś i ogólnie ciężko mi coś więcej o nim powiedzieć, gdyż w głównej mierze zajmował sie foldowaniem.

Gracz nr 2 i Gracz nr 3 - śmieszna sprawa, ale mogę ich nazwać bliźniakami z Rosji, oboje w wieku około 22-23 lat, ich dewiza turniejowa to ewidentnie "czekam na asy choćby mnie miało ku*** do jednego bb wyblindować". Oczywiście może trochę przesadzam, ale widać po zachowaniu, że kolesie nie czuli się komfortowo w turnieju z takim BI. Mimo, że przejawiali czasami jakieś objawy aktywności to były one szybko tłumione.

Gracz nr 4 - z początku odniosłem mylne wrażenie, że to słaby gracz, jednak później swoją grą udowodnił, że jest bardzo solidnym zawodnikiem. Dobra, tight-agressive gra, aczkolwiek parę leakow po paru godzinach u niego znalazłem, m.in. bet-sizing - z dobrymi/słabymi układami mocno się różnił i miałem już plan jak to w przyszłości wykorzystać...

Gracz nr 5 - koleś, który sprawiał wrażenie internetowego pro, ale na początku grał o wiele za aktywnie. Nie trafiał, bluffował w złych spotach, źle callował i ogólnie turniej nie układał się dla niego za dobrze. Myślę, że w pewnym momencie wpadł nawet w leciutki tilcik.

Gracz nr 6 - mega donk mający z 45-50 lat - pewnie jakiś kwalifikant. Limp calle z rękami w stylu A5suited, jak coś zahaczy to już nie do wyrzucenia z rozdania itd.

Gracz nr 7 - bardzo solidny gracz w koszulce Betssona, którego kojarzę m.in . z Estoril. Kolega J. Loddena, z którym w trakcie przerw spędzał najwięcej czasu.

Gracz nr 8 - po mojej prawej stronie miałem też jednego z największych donków przy stole. Było to widać już po 5-10 rozdaniach, po selekcji rąk i zachowaniu się na wszystkich ulicach. Ogólnie najwyższy poziom gry koleś osiągał w momencie, kiedy foldował, a na swoje szczęście robił to zdecydowanie często.


Ciekawsze rozdania z 1 stolika w moim wykonaniu



Zapolek - Emop Gran Canaria Najpierw opiszę trochę dynamiki przy stole. Na pierwszym poziomie blindów tj. 25/50, starałem się grać agresywnie i wygrywałem sporo małych potów. Gdy blindy wskoczyły na 50/100, wykonałem dwa 3-bety w przeciągu 20 minut. Tak więc w oczach ludzi przy stole, którzy mają pojęcie o pokerze, uchodziłem za gracza bardzo agresywnego. Dodatkowo dało się odczuć, zwłaszcza przed flopem, że gracze respektują moje zagrania. 


W końcu doszło do pierwszej większej ręki z moim udziałem (na zdjęciu powyżej w koszulce ParadisePoker dop.red.


Rozdanie nr 1



Gracz nr 6 limpuje na blindach 50/100, agresywny i bardzo dobry gracz nr 7 podbija z cut offa do 325. Ja bedąc na buttonie podnoszę 65 i czuję się zobowiązany do 3 beta. Limpujący donk może mieć masę, ale to masę rąk i ciężko w tym momencie ustalić dla niego jakiś bliżej określony range. Izolujący go gracz nr 7 robi to z pewnością bardzo luźno, gdyż chce zagrać pulę z pozycją vs słaby gracz. Wiedząc te dwie rzeczy, decyduję się na 3-beta do 1,050. Chciałem tę pulę zgarnąć już pre-flop i podtrzymać image bardzo agresywnego gracza, aby potem dostać akcję, kiedy będę trzymał akurat monstery. Dodatkowo jednak rozgrywam z pozycji bardzo sensowną rękę. Blindy i gracz nr 6 foldują, natomiast gracz nr 7 dokłada. Flop przyjaciel: J73. Gracz nr 7 czeka. Decyduję się na c-bet w wysokości 1,300 do puli 2,350. Uważam, że to odpowiednia ilość dająca mi spore pole manewru jeśli mój przeciwnik zdecyduje się na re-raise. Ponadto oczywiście nie obrażę się jak wygram tę pulę już teraz. Otrzymuje call. Na turnie pojawia się 6. Mój przeciwnik ponownie czeka. Pula wynosi już 4,950 i ja również decyduję się na check, gdyż w tej fazie turnieju nie chce jeszcze bardziej zwiększać rozmiarów puli. Na river spada A i rywal po około 10 sekundowym namyśle czeka.


Co zmienia ten as? Zmienia bardzo wiele. Wiem, że czekając na pewno przegrałem tę pulę, więc jedyną opcją na wygranie jej jest zamiana swojej czwartej pary w bluff. Co mogę powiedzieć o range'u przeciwnika? Na pewno są to karty w stylu 88, 99, TT, JT, QJ, KJ, AJ. Być może czasami będzie to A7, 77, 33, JJ (aczkolwiek wszystkie kombinacje setów powinien raisować na flopie, jednak wiem, że jest to dobry gracz i może być tricky, więc nie mogę ich wykluczyć). Ponadto oczywiście QQ, KK.


Teraz postaram się przedstawić tok myślenia gracza na bardzo wysokim poziomie (za jakiego się uważam). Co zmienia ten as pytam po raz kolejny? W jego zasięgu poprawia on tylko układy AJ i A7. Na co on może mnie stawiać? Po 3-becie pre-flop, c-becie na flopie i przeczekaniu turna, mogę mieć karty w stylu AK, AQ, AJ (kontrola pota na turnie). Nawet czasami ATsuited czy A9suited. Tak więc ten as na river bardzo mocno trafia w mój range, a w zasięgu mojego przeciwnika poprawia na dobrą sprawę tylko trzy układy. Wspomniane AJ i A7 oraz asy, w które oczywiście nie wierzę. Po dwuminutowym namyśle, zdecydowałem się na bet w wysokości 3,100, reprezentując asa trafionego na river oraz czasami silniejsze układy. Po bardzo, bardzo długim namyśle mój bardzo zdegustowany przeciwnik wyrzucił swoje karty. Myślę, że miał rękę w stylu QJ, KJ, może nawet QQ, KK. Nie sądzę, aby walka z samym sobą, kiedy trzyma zaledwie 88-TT zajęłaby mu aż tyle czasu. 


Rozdanie nr 2



Na blindach 50/100 gracz nr 5 otworzył do 250, sprawdzili go gracze nr 6,7, ja (z KJoff na CO-1) oraz button. Flop QQ9. Wszyscy czekamy, a na buttonie młody NIT z Rosji zapuszcza sondę w wysokości 500 do puli 1,250. Wszyscy w miarę szybko foldują,  a ja zaczynam myśleć. Pierwsza luźna myśl - nic nie ma. W pierwszym odruchu oczywiście wydaje się, że call/fold są poprawnymi opcjami. Teraz jednak zacznijmy myśleć o zasięgu naszego przeciwnika. Co on może mieć? Oczywiście wiadomo, że może mieć trips i wtedy jego bet można potraktować jako "wciągający". Jednak jakie Q on tam może mieć dokładając na piątego z dealera pre-flop. No to dajmy mu QJs, QTs, KQs, AQs, AQo. Myślę, że ten nit karty QJo i QTo insta zrzuca pre-flop. Nie wiem do końca co z robi KQo, ale też bliżej mu moim zdaniem do folda niż calla. Co jest jeszcze w jego range? Na pewno karty w stylu A9s, T9s, 89s, myślę, że może czasami A9o. Ponadto wszystkie pary w przedziale 22-88 i karty w stylu JTs, KTs. Wziąłem pod uwagę, że ten gracz będzie bał się rozgrywać ze mną tutaj dużą pulę i wszystkie wspomniane karty (poza tripsem) zrzuci. Raisnałem do 1,300 w totalu. Przeciwnik 30 sekund podumał, popatrzył na mnie, pokręcił głową i spasował swoje karty.


Rozdanie nr 3



Oczywiście jak karta nie idzie to trzeba ratować się odrobiną umiejętności. Na blindach 100/200 gracze nr 6 i 8 limpują. Ja na buttonie ujrzałem "potężne" 74off więc postanowiłem podbić do 1,100. Pierwszy gracz spasował, drugi po chwili namysłu postanowił dołożyć. Sens raisowania pre-flop? Fakt, mam bardzo słabą rękę i być może to jest lekka przesada, gdyż powinienem mieć chociaż jakkolwiek "trafialny" układ. Jednak obaj ci gracze byli tak czytelni, że zostając z jednym z nich w rozdaniu i mając pozycję jestem w stanie bardzo dochodowo grać. Flop KT4. Koleć czeka. Ładnie, trafiłem parę no to trzeba c-betnąć. Decyduję się na trochę większy bet, gdyż uważam, że ten gracz myśli, że im więcej trzeba wrzucić do puli tym gorzej. W tym momencie chcę go zrzucić z każdej parki w przedziale 22-99, wielu asów siuted, wielu connectorów, z którymi znudzony przebiegiem turnieju mógł bez problemu dołożyć itd. Po jakiejś minucie namysłu otrzymuję call. Ok. Jest źle, gdyż taki koleś jak calluje to już się nie wygłupia. Turn to 6 i tym razem oboje czekamy. Na river przychodzi 9 i po około dwóch minutach myślenia mój przeciwnik czeka. Nie ma tutaj zasady, ale bardzo często taki check, po takim namyśle to coś w stylu "please dont bet, please dont bet". Jednak vs lepszy gracz można to obrócić i on może chcieć dać nam wrażenie, że ma średni układ, z którym bardzo cieżko będzie mu callnąć, czyli chce tak jakby pokazać nam słabość, a potem insta snap-callnąć. Tego gracza jednak nigdy bym o taki level myślenia nie podejrzewał. Tak więc myślę ile zabetować i dochodzę do wniosku, że 3,200 będzie dobrą ceną.


Zapolek - Emop Gran CanariaW końcu po około trzech minutach walki z samym sobą mój przeciwnik pasuje. Ciężko mi naprawdę powiedzieć z czym on tak walczył, gdyż bet na river bardziej opierałem na jego zachowaniu niż na analizie jego range. Utwierdziłem go oczywiście w przekonaniu, że pas był poprawny dodając "good fold sir".


Tak bardzo ładnie i pięknie budował się mój stack i nagle przywędrował do mnie Tournament Director i zarządził zmianę stolika. No cóż, trudno. Przesiadam się do stolika nr 2 i zaczynam kolejną żmudną analizę moich przeciwników.


Gracz nr 1 - jeden z najsłabszych graczy przy stole. Zasłynął z podwojenia innego gracza w 3-betowanej puli na boardzie J-7-2 tęcza, kiedy sprawdził all-in przeciwnika z 66 i powiedział "I put u on AK".

Gracz nr 2 - młody, na oko 22-23 lata. Wyglądał na kwalifikanta. Ogólnie miał pojęcie o grze, ale w long runie dla mnie jest bardzo słabym przeciwnikiem i zawsze chciałbym mieć takiego gracza przy stole. Zbudował potężnego stacka, najpierw podwajając sie na graczu nr 1 w wyżej opisanym rozdaniu, a później trafiając z nim nut-flush-draw vs 2nd-nut-flush-draw.

Gracz nr 3 - uważam, że jeden z najsolidniejszych graczy przy stole. Grał mega TAG-a, ale zdawał sobie sprawę z tego jak postrzegają go inni gracze przy stole i myślę, że był skłonny do light 3-betów. Jednak ogólnie grał zdecydowanie zbyt tight.

Gracz nr 4 - jeden z najsłabszych graczy przy stole. Zajmował się głównie foldowaniem, a jak już podbijał po dwóch godzinach foldowania należało mu dać respekt, że tym razem coś jednak trafił.

Gracz nr 5 - jeden z najaktywniejszych graczy przy stole. W momencie w kiedy dołączyłem do stolika, miał bardzo duży stack i wydawało mi sie, że bardzo umiejętnie z niego korzysta. Jednak było to oczywiście tylko złudzenie i okazał się on BARDZOOOO słabym graczem, a znalezienie się z nim w rozdaniu było czystą przyjemnością.

Gracz nr 6 - zdecydowanie najsłabszy gracz przy stole. Naprawdę zastanawiałem sie co tego rodzaju gracz robi w takim turnieju. Przez powiedzmy 4-5h grania przy tym stole koleś ANI RAZU (!!!) nie podbił. Zawsze do rozdania wchodził open-limpem i foldował do c-beta na flopie jeśli się porządniej nie zahaczył.

Gracz nr 7 - bardzo dobry, około 45-letni gracz. Grał tight, ale także zdawał sobie sprawę ze swojego image’u przy stole i czasami go wykorzystywał. Ponadto bardzo często starał się izolować limpy gracza nr 6, na co oczywiście ja reagowałem skutecznymi 3-betami.

Gracz nr 8 - najaktywniejszy gracz przy stole, którego jak na złość miałem bezpośrednio po swojej prawej stronie i nie miałem stacka, aby sobie z nim "powalczyć". Grał dobrze ponad 50% rąk i praktycznie ciągle podbijał albo 3-betował.

Gracz nr 9 - ja - oczywiście najlepszy gracz przy stole hehe


Ponadto do mojego stolika za gracza nr 1, który niestety odpadł, dosiadł się Lego. Tego zawodnika przedstawiać nie muszę. Napiszę jedynie, że był na sporym shorcie i bardzo dużo żetonów wygrywał pre-flop re-stealami.


Od razu po przesadzeniu mnie do drugiego stolika postanowiłem zobaczyć jak gracze będą reagować na moją agresję. W 2 rozdaniu podbiłem z CO-1 i po sporym 3becie od gracza nr 2 grzecznie spasowałem. Następnie podbiciem zgarnąłem blindy, a w kolejnym podbitym przeze mnie rozdaniu (oczywiście, za każdym razem miałem grywalne ręce w JTs czy A7s) otrzymałem 3-beta od gracza nr 3. Trzy podbicia z mojej strony i dwa 3-bety przeciwników – myślę sobie „nie będzie tak fajnie jak przy stole nr 1”.


Rozdanie nr 4



Podbijam ze środkowej pozycji mając na ręce AQsuited . Było to moje drugie podbicie z rzędu (rozdanie wcześniej z para siódemek zgarnąłem blindy). Dokłada mi gracz nr 2 z buttona, a reszta folduje. Flop 942. Poczekałem, a przeciwnik do puli 2,500 wrzucił 2,700 (blindy 200/400, ja podbiłem pre-flop do 900). Pokornie folduję i czekam na lepszego spota.


Rozdanie nr 5



Gracz nr 5 limpuje i po samych foldach akcja dochodzi do mnie. Mam na cut offie QToff i być może nie jest to specjalnie silna ręka, ale limpuje bardzo slaby gracz który może tam mieć absolutnie wszystko. Tak więc mając pozycję i grywalny układ postanawiam izolować tego gracza raisując do 1,900 przy blidach 300/600. Z dużego blinda dokłada gracz nr 3 oraz oczywiście pierwotny limper. Flop to KKJ i oboje czekają. Po krótkiej analizie rąk moich rywali decyduję się do bardzo dużego juz pota wrzucić mały c-bet w wysokości 1,900, co uważam za bardzo dobry sizing. Po chwili namysłu dokłada mi big blind, natomiast limper folduje.


Turn przynosi 6. Przeciwnik czeka. Ja również decyduję się na check. River przynosi magiczne 9. Oczywiście bo ukazaniu się rivera bardzo mocno w duchu zacieszam mordkę. Przeciwnik gra value-block beta w wysokości 2,700 i teraz pytanie co on ma po takim becie i po tym jak rozwijało się to rozdanie?


Myślę, że w jego range w tym momencie jest KQ, KJ, KT, K9 - to z silniejszych układów, a ponadto AJ, QJ i być może także JT. Z tymi rękoma próbuje mnie valuebetować. Ja na riverze trafiając bardzo mocny układ uważam, że zdecydowana większość jego value range bije, więc postanawiam raisnac for value do 5,700 z intencją foldu do all-ina. Wtedy koleś musi mieć K9/KJ,99. Oponent długo z sobą nie walczy i ostatecznie zrzuca swoją rękę.


Cały czas krążyłem w okolicach startowego 20,000, kiedy w końcu przyszły do mnie dwa czarne asy. SO SWEET!!! Pierwsza wysoka para, po 7 godzinach gry : ) Ah te turnieje.


Rozdanie nr 6



Na ręce mam więc wspomniane AA. Największy donk przy stole, który musiał sie dostać z satelity za dolara, bo nie sądzę aby przy tym co pokazał stać go było na turnieje droższe niż za 1$ limpuje przy blindach 300/600. Bardzo solidnie grający gracz nr 7 izoluje go podbijając do 2,500 co ja po krótkim namyśle postanawiam tylko callnąć. Robie to z wielu powodów, m.in.  może ktoś za mną zdecyduje się akurat squeezować tą pulę. Ku mojej rozpaczy cały stół auto-folduje z donkiem włączenie (SO SICKK!!!) i przechodzimy do flopa, na którym pojawia się J72. Przeciwnik czeka. Wymierzam sondę za 2,800 do puli z 6,6000 i przeciwnik folduje w dwie sekundy. SO SICKKK. 


Rozdanie nr 7



Najbardziej agresywny koleś przy stole, który grał dosłownie z VPIP 50% w tym raisując niemal wszystko podbija do 1,900 na blindach 400/800. Ja po 1,5h-2h względnego nitingu, podbijam do 3,900 z 54suited (mając około 18,000). I tutaj był mój pierwszy błąd, ponieważ zamiast podbijać powinienem zagrać all-in. Być może jeszcze za wcześnie na takie akcje, ale na stole z blindami i ante leżało ponad 4,000. Koleś po prostu musiał pomyśleć, ze all-in po dwóch godzinach foldowania to musi być TOP-Range i trzeba spasować. W rezultacie obejrzeliśmy na flopie T97 i przeciwnik betuje około ¾ pota. Chwilę pomyślałem żeby to jakoś wyglądało no i się zrzuciłem.  


Rozdanie nr 8



No i przyszło ostatnie rozdanie turnieju. Spory donk (gracz nr 5), który nie wiem jakim cudem nazbierał sobie z 50,000 limpuje. Wcześniej do rozdań wchodził podbiciem równie często jak limpem, tak więc zakładałem po prostu, że dobre ręce podbija, a średnio-dobre limpuje. Wszyscy fold, a za nim największy  napierda***** przy stole (gracz z rozdania nr 7) również lumpuje. WTF? Koleś, który ciągle podbija, izoluje itp. widząc przed sobą limpa również decyduje się tylko na call? Ewidentnie średnia ręka, jakieś connectory czy ręka w stylu T8o czy nawet jakieś J5s czy Q6s. Bardzo, bardzo szeroki range. Juz teraz wiedziałem, że wsuwam niemal 100% nie patrząc w karty.


Dla porządku jednak patrzę w karty i widzę A5. Mam w stacku około 11,200, blindy 400/800. Po dwóch limpach w puli leży 3,800, a więc około 35% mojego stacka. Mega spot do pusha. Jeszcze zanim zagrałem all-in pomyślałem "ZAPOL pomyśl zanim coś zrobisz, może to tak tylko dobrze wygląda?". I tak range gracza nr 5 oceniłem na jakieś pocket-pair z przedziału 22-66, albo JTs, QJs, AXs  czy jakieś connetorki, a drugiego kolesia nie boję się kompletnie opisując jego range wyzej.


Tak więc przesuwam za linię 11,200. Wszyscy foldują do 1 limpera. Myślę sobie - "folduj, foldu, folduj". Po 30 sekundach namysłu koleś postanawia mnie callnąć. Wiem już, że faworytem na pewno nie jestem, ale myślę, że jestem żywy i te 35% będę miał. Na trzeciego dokłada się też drugi gracz. WTF?!?! So sick! no to odpadam. Mowie do siedzącego po mojej lewej stronie Lego, że potrzebuję pomocy.


Na flopie spada QQ5. To niestety za mało, nie sądzę aby moje A5 było już dobre. Panowie grają check/check. Turn to jakaś 9 (uzupełniająca flush draw z flopa), panowie znowu grają c/c. Już wiem, że jest bardzo niedobrze, ale jeszcze się łudzę. River to jakiś blank i ponownie obaj czekają. I teraz UWAGA, UWAGA, czas na SHOWDOWN!!!


Pierwszy pan przed rozdaniem miał dobre 55,000-60,000, a drugi około 70,000. Pierwszy pokazuje KK!!! Bardzo ciekawa obrona ręki na flopie i turnie w takim spocie!!! Drugi zawodnik miał natomiast 76!!! Bardzo ciekawy call pre-flop za 14 bb!!! Piękny check na turnie z kolorem i piękny zamykający rozdanie check na Riverze, kiedy wiadomo, że ma wygrywający układ. Ogólnie dwa takie bezmózgi wyeliminowały mnie na spółkę z turnieju. Później jeszcze myślałem na temat tego pusha, ale uważam, że to była bardzo dobra decyzja. Bazowałem na mega folding equity, które miałem. Myślę, że w long runie bym ściągnął minimum 7/10 takich spotów, a może i lepiej, gdyż pierwszy limpujący ma tam naprawdę masę rak. No niestety, wjeb*** się akurat na top range, gdzie i tak miałem spore equity na wygranie 3-way pota, który wtedy dawał mi stack trochę ponad średnią.


Tak po około 9h gry pożegnałem sie z turniejem. Wstając od stołu, oczywiście myśląc swoje, powiedziałem bardzo kulturalnie "good game”.


Na koniec chcialbym jeszcze  bardzo podziękować ParadisePoker za umożliwienie mi gry w tyrm turnieju. Następnym turniejem, w którym będę reprezentował nowe barwy będzie turniej z serii Paradise Poker Tour w Pradze w terminie 4-6 marca.


I jeszcze zdjęcie z hotelowego lobby: Tuczas, Wiki, ja i Lubczyk i ja na basenie.


Zapolek - Emop Gran Canaria  Zapolek - Emop Gran Canaria 



Wasze komentarze:

Zasady dyskusji: Ÿ

Nazwa Zapamiętaj
Treść komentarza
Przed wysłaniem ZAZNACZ (to filtr antyspamowy)

Paradise Poker - zarejestruj się
Paradise Poker
Gra za darmo Wpłaty / Wypłaty
Przelewy24
Newsletter
Chcesz artykuły, poradniki, tipy? Podaj swojego e-maila.
Promocje / Turnieje
PARADISE POKER TOUR
Promocje / Turnieje
TURNIEJE HEAD HUNTER